PSX_20160219_164146Po co mi trzech facetów na tej Tasmanii było? Ano, bardzo byli niezbędni. Do jedzenia, do wkurzenia, do niemycia, do spontanów i do zrozumienia.

Różnice

Zabrałam ręcznik i poszłam w cholerę (tzn. w stronę samochodu). Tego już naprawdę było dużo za dużo! Nie dość, że mi tu piwska chleją przed jazdą, to jeszcze moja wina, że im wcześniej nie zwróciłam uwagi. No wy katalońskie dziady jedne! Siedzę w aucie a oni tam we trójkę dyskutują. Rodrigo (Argentyńczyk) coś tam im tłumaczy. Przyszli, smutne oczy zrobili i takie „przepraszam” zaserwowali, że serce mi prawie pękło…

No bo skąd oni mieli wiedzieć, że u nas jest prosto „piłeś-nie jedź”?  Oni wychowali się w krajach, gdzie prawo zezwala na jazdę po dwóch piwach wypitych z rodziną do obiadu. No tak. Dla mnie to nie zmienia faktu, że nie ma picia i siadania za kierownicę, ale przynajmniej rozumiem ich niezrozumienie dla mojej wścieklizny. Ustaliliśmy zasadę naszej wyprawy: „piłeś – nie jedź”. To był zaledwie początek wyjazdu a sławietne”różnice kulturowe” nam już bokiem wychodziły. Szybko się jednak okazało, że pewne rzeczy łączą nas wszystkich… np. wielka czekolada w ramach przeprosin :)

Jedzenie!

Nikt nie zrobi Ci takich kolacji, jak trzech facetów! Czy ja już wspominałam, że oni potrafią dobrze gotować? O matko, i to jak! Dobra, raz się odważyli i ja robiłam kolację – jajecznica z pomidorami była. Pamiętam dokładnie, bo to taka jajecznica, której człowiek nie zapomina. Chłopcy posmakowali. Potem polali wszystko sosem barbeque. I wtedy było dobre. A potem przez kolejne dwa tygodnie miałam spokój, nikt nie poprosił już o jajecznicę:) Za to oni serwowali cuda (jak tylko było bbq i nie jedliśmy makaronu z cukinią).

BBQ

Moi kucharze!

Nie-higiena

Nie kąpiesz się codziennie (i co dwa dni też nie). Dobra, co trzy też czasem nie. I nikomu to nie przeszkadza. Ok, szału nie było, Czasami zdesperowany człowiek chociaż kawałek nogi chciał umyć w jakimś przydrożnym kiblu. Ale żyjemy, prawda? Panowie nie narzekali, to i ja nie miałam co za dużo płakać. Acha, przed wejściem na prom był prysznic, żeby nie było. Ludzie tam przecież byli :)

Rozrywka męska x 3

Każdy z nich serwował mi inną opcję. Np. Dani zabawiał mnie rozmowami z cyklu „283 pytania o życie, śmierć oraz historię narodu polskiego i niemieckie korzenie twojej rodziny”. Rodrigo witał mnie codziennie radosnym „My little shit!” oprawionym w szczery uśmiech (wiem, że to straszne, ale tęsknię za tym troszku…). A Pol…no cóż, Pol nie żartuje. On jest jak Chuck Norris 😉

Lenistwooooo

– Dlaczego nie chcesz iść z nami? To tylko dwie godziny drogi. I tam też jest ładna plaża.

– No ale ja się muszę jeszcze opalić z drugiej strony – i zaserwowałam nieco przygłupawy uśmiech.

Poszli, zostawili leniwą babę na plaży. Jupiiiiiii! Mogę się polenić a oni nic nie powiedzą, bo przecież „dziewczyny tak mają” :) Z Robertem takie numery nie wchodzą w rachubę. Dlaczego? Po pierwsze – nie ma co wstydu robić przed własnym inżynierskim narzeczonym, że się niby taką zmęczoną jest. Po drugie – on wie, że to ściema. Od razu.

Śpiewanie

Kurczę, jakie te chłopaki rozśpiewane są! Serio! I do tego śpiewać potrafią (czego o mnie powiedzieć nie można…zapytajcie Matkę moją własną. Wiem, że mnie kocha, ale aż tak kłamać będzie).

Przyjaźń

To jest coś więcej niż kumpel, to jest przyjaciel. Jak brat, ale z nim nie tylko dobrze wygląda się na zdjęciu. Kurczę, jak fajnie było widzieć, że są na tym świecie faceci, którzy są naprawdę dobrymi przyjaciółmi (nie, nie są gejami). Pol i Dani znają się ze studiów a ich przyjaźń sprawia, że się człowiek uśmiecha.

– A co Ty o tym myślisz, Karolina? – zapytał mnie nagle w jakimś lesie Pol, gdy znowu szliśmy od dwóch godzin trochę bez celu.

Ale i czym?

No bo rozmawiamy z Danim czy miłość jest od początku i dlatego wybierasz jakąś osobę spośród innych czy jednak wybierasz ją, bo masz przeczucie, a miłość przychodzi z czasem?  Co myślisz?

– Wy o takich rzeczach gadajcie?! 

– No pewnie! Wczoraj rozmawialiśmy o tym  jaka jest różnica między transgender a transseksualistą, bo coś się nam pomieszało. 

– Acha.

DCIM100GOPROGOPR1384.

W drogę, hejże hoooo! A dokąd to my dziś jedziemy?

Spontan

Potańczyć w nocy w przybudówce starego toru wyścigów konnych? Czemu nie! Wskoczyć do diabelsko zimnego strumienia? A pewnie! Wypiąć gołe tyłki do zdjęcia z wodospadem? Panowie bardzo chętnie (ja, niestety byłam zmuszona to oglądam sfotografować, ach)! Nocne wyścigi na boso? Zapasy na dzikiej plaży? Prawda czy wyzwanie rodem z gimnazjum? A niby dlaczego nie?! :)

No i tak sobie mijały dni. Bezplan i swawole. I dzisiaj (w trakcie wyprawy to nie zawsze…) dobrze mi z tym. Nic, absolutnie nic nie wiedziałam o Tasmanii (poza znajomością Taza z Looney Tunes). Niczego nie czytałam, nie szukałam, nie oglądałam. Zdałam się na chłopaków i na spontan. Na zaskok, który czekał mnie każdego dnia. Teraz wiem, gdzie namiot rozbić za darmo i jak na dziko przemierzyć tę dziką k`rainę!

RÓŻNICE CD.

Tak, chcę zapłacić za prysznic. Nie robi mi te pięć dolców – chcę się dziś umyć.

Nie, nie pamiętam gdzie dziś zostawiliście kluczyki od samochodu.

Tak, dla mnie za głośno ta muzyka chłopaki. Zlitujcie się, zaraz ogłuchnę.

Nie, nie lubię rumu.

Tak, znalazłam wasze kluczyki od samochodu.

Nie, nie umiem wymienić koła w jeepie.

Tak, znalazłam wasz ręcznik pod kartonami z bagażniku.

Nie, kładki nie buduje się w ten sposób. Tak to nie wyjedziemy z tego błota.

Tak, daliście mi kluczyki godzinę temu.

Nie, kluczyków nie ma w moim namiocie.

O matko, jak my się różnimy! I wiecie co – teraz, gdy już sobie w spokojnym domku jestem – to myślę, że to właśnie najlepsze, co mogło się zdarzyć. Zmiksować taką czwórkę, to nie lada wyczyn. Przeżyć razem i się uśmiechać – mistrzostwo świata!

20160203_200857

Smile!

4

 likes / 0 Komentarze
Lubisz? To polub!

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec