21
lut-2015

NAMIOT IDEALNY DLA DWOJGA? HUBBA HUBBA!

Niedługo po tym, jak zdecydowaliśmy i kupiliśmy bilety do NZ, pojawiło się mnóstwo pytań – co musimy kupić? Co koniecznie zabrać ze sobą? Jednym z takich pytań było – czy brać w taką podróż namiot? Odpowiedź brzmiała, tak. Dlaczego? Bo umożliwi to nam spanie „na dziko”. A policzyliśmy, że to się po prostu opłaca.


FB_Northern Territory - Australia's Outback

FB_Northern Territory – Australia’s Outback

Spędzenie nawet kilkunastu nocy na polu namiotowym z własnym namiotem zamiast w domku czy też wynajętym kamperze jest… po prostu znacznie tańsze. Prosty przykład: noc w nowozelandzkim „schronisku” w Fiordland Parku to ok. 50 dol./os, a namiot… 20 dol./os. Pomnóżmy tę różnicę przez kilkanaście nocy (na dobry początek) i dwie osoby… Myślę, że to wystarczający argument.

Niemal od razu wiedziałem, że nie zabierzemy mojego starego namiotu – 4-osobowy, trochę już zmęczony życiem i ciężki (przekonałem się o tym wybierając się z nim w nasze kochane Tatry na kilkudniowy trekking  – wymiękałem już po kilku  godzinach marszu). I tak rozpocząłem poszukiwania, które…trwały. Przy właściwym wyborze namiotu kierowałem się kilkoma sprawami.

Dokąd wybieramy się z namiotem? Podłoże skalne czy piaszczyste? Występujące wiatry i opady, temperatura, wilgotność powietrza. W takim trybie podróżowania jak nasz (z dobytkiem na plecach i większość drogi na własnych nogach), trzeba coś przyjąć. Czekają nas skrajne temperatury (ciepłe dni w australijskim outbacku kończą się nocami na ok. 0°C), suche powietrze Antypodów i totalna wilgotność w Azji, silne górskie wiatry w Nepalu i problemy z „uczepieniem”  w jakiekolwiek podłoże. I jak tu znaleźć tak „uniwersalny” namiot?

Opady. Podobno prawdziwa wodoszczelność zaczyna się od 2000 mm słupa wody (zatrzymuje porządny deszcz, mniejsze wartości wystarczą nam tylko na lekkie deszczyki). Bardzo istotną kwestią jest zastosowany w namiocie rodzaj szwów – żeby namiot naprawdę nie przemakał szwy musza być podwójne i podklejane lub zalaminowane. Jednocześnie trzeba pamiętać o tym, by podłoga namiotu miała wyższą wytrzymałość na napór wody od tropiku (leżenie na mokrym podłożu, to jak przepychanie na siłę wody do środka namiotu). Najczęstszymi materiałami wykorzystywanymi w namiotach są aktualnie nylon i polyurethan. Krótko mówiąc; nylon jest materiałem lżejszym, ale niestety mniej wytrzymałym na warunki atmosferyczne (deszcze) i na ścieranie od cięższego, ale mocniejszego polyurethanu.

Temperatura i wilgotność powietrza – żeby nie zlać się potem w gorących i wilgotnych klimatach potrzebna jest nam dobra wentylacja. Dlatego namiot powinien posiadać co najmniej dwa otwory wentylacyjne umożliwiające cyrkulację powietrza. Otwory muszą być wykonane w taki sposób, żeby podczas deszczu krople nie dostawały się nam do środka. Wentylacja pełni bardzo ważną rolę również podczas zimnych nocy. Ważne, aby para, jaką wydychamy nocą, nie skraplała wewnątrz namiotu (a co za tym idzie – żebyśmy nie stworzyli sobie w namiocie własnego deszczu czy też szronu).

Konstrukcja. Nie planujemy spania na skałach i kamieniach, więc wytrzymałość podłogi na przecieranie była sprawą drugorzędną (co nie znaczy, że bez znaczenia). Chciałem, żeby namiot miał konstrukcję wolnostojącą,  pozwalającą rozstawić namiot na betonie, wewnątrz pomieszczeń – w miejscach,  gdzie nie da się wbić śledzi (nigdy nie wiadomo gdzie wylądujemy i czy będziemy w stanie wbić odpowiednio śledzie). Chociaż śledzie i tak bierzemy, żeby nam namiot nie odfrunął w razie silnych wiatrów.

Waga. Mamy zamiar podróżować jak tylko się da – niemniej jednak planujemy sporo chodzić z plecakami i całym naszym dobytkiem na plecach. Zatem mała waga jest… na wagę złota. Gdybyśmy podróżowali samochodem, motocyklem, rowerami, moglibyśmy pozwolić sobie na cięższy i bardziej odporny namiot.

Cena.  Niczego nie zakładałem, ale i tak się zdziwiłem.

Po tych rozważaniach rozpocząłem poszukiwania namiotu „w sam raz” na nasz wyjazd. Skondensowałem swoje założenia do kilku punktów.

  • Po pierwsze: musiał być lżejszy od mojego starego namiotu, założyłem że do 3 kg będzie spoko.
  • Po drugie: musiał być 2-osobowy (byłoby sympatycznie, w końcu jedziemy razem).
  • Po trzecie: powinien mieć miejsce na nasz bagaż. Nie mam na myśli tony rzeczy, bo wszystko będziemy nosili na plecach, ale dobrze nie musieć spać na własnych skarpetach sprzed tygodnia.
  • Po czwarte: musiał byś wodoszczelny. To dość istotne.
  • Po piąte: przy moim wzroście 192 cm powinien być nieco dłuższy, żebym nie musiał się kulić w nocy do własnych stóp.
  • Po szóste: dobrze byłoby mieć dwa wejścia, żebyśmy nie musieli po sobie chodzić wychodząc i wchodząc do naszego „domku”.

Pierwszy wstępny wybór padł na namiot FJORD NANSEN VEIG PRO II (779 zl na stronie producenta). Namiot 2-osobowy, dobra wodoszczelność, odpowiednia długość, dwa niezależne wejścia, waga do 3 kilogramów. Wszystko spoko . Wybrałem i szczęśliwy zająłem się innymi sprawami. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się pytania, a w sumie to jedno – czy ten namiot nie jest za ciężki? Zacząłem przeglądać informacje i oczywiście trafiłem na niezrównanego Andrzeja z Loswiaheros.pl (kilka razy spotkaliśmy ich na różnego typu spotkaniach podróżników, często pytaliśmy o nurtujące nas sprawy i niemal zawsze otrzymywaliśmy odpowiedzi na nasze pytania, za co bardzo dziękujemy). Na blogu Alicji i Andrzeja znalazłem wątek, który utwierdził mnie w tym, że 3 kilogramowy namiot to jednak za dużo… A przy okazji znalazłem tam też świetną podpowiedź, co do wyboru innego namiotu…O sympatycznej nazwie MSR HUBBA HUBBA NX (dzięki Andrzej!).

HUBBA HUBBA rozgościła się w naszym pokoju

HUBBA HUBBA rozgościła się w naszym pokoju – konstrukcja wolnostojąca działa

Co zadecydowało? Przede wszystkim waga. HUBBA HUBBA jest znacznie lżejszy od mojego pierwszego wyboru (zaledwie 1720 gram!) – różnica jest ogromna. HUBBA HUBBA również ma dwa niezależne wejścia i przedsionki, w których zmieszczą się nasze plecaki. Oba namioty mają po dwa wygodne wejścia w kształcie litery D oraz po dwa przedsionki i można rozstawić podczas deszczu w sposób zapewniający suchość sypialni.

_DSC1724

HUBBA HUBBA ma sporo przydatnych schowków, kieszeni – w sam raz dla dwójki włóczykijów

Nie wiem jak dokładnie wygląda to w Fjord Nansen Veig Pro II, ale w MSR HUBBA HUBBA NX rozstawienie najpierw tropiku a następnie sypialni nie jest problematyczne i czasochłonne dla jednej osoby. W MSR znajdziemy dwie duże kieszonki, w których możemy schować telefon, tablet, laptopa, dokumenty, wszystko to co dla nas ważne i chcemy mieć zawsze pod ręką, w namiocie znajduje się też kilka zawieszek do np. lampki. Z tego co  wyczytałem we Fjordzie Nansenie takich kieszonek jest kilka.

HUBBA HUBBA ma niestety ma nieco niższą wodoszczelność, ale myślę nadal wystarczającą na naszą podróż (czas pokaże). Niższa wodoszczelność zapewniła nam jednak ograniczenie wagi – zawsze jest coś za coś. Na kilku blogach znalazłem opinie użytkowników MSR HUBBA HUBBA NX na temat  wodoodporności i wszyscy stwierdzili, że namiot nie przemaka nawet przy bardzo mocnych deszczach. W wybranym przez nas namiocie zastosowano powłokę Durashield, która ma być dwukrotnie bardziej wodoszczelna i wytrzymała na ścieranie od polyurethanu. Podłogę wybraliśmy z nylonu, który jest lżejszy od polyurethanu, ale słabszy zarówno pod kątem wytrzymałościowym jak i wodoszczelności od materiału we Fjordzie Nansenie. Jednak nasza podłoga wzmocniona jest poprzez wszywanie do niego dodatkowych nici o wysokiej wytrzymałości, w równych odstępach od siebie (Ripstop). Myślę, że wystarczy dla nas.

Kolejna sprawa to konstrukcja – jeśli mamy spędzać sporo czasu w namiocie, to całkiem istotne. Dzięki zastosowaniu specjalnego stelażu, w środku mamy bardzo dużo miejsca na prowadzenie życia codziennego. Wymiarowo oba namioty są niemal identyczne, więc tutaj nie mam faworyta (chociaż już wiem, że MSR można spakować znacznie ciaśniej). Jeżeli chodzi o kolorystykę to zdecydowanie prowadzi Fjord Nansen – zieleń znacznie lepiej maskuje namiot a wiadomo, że nikt nie chce być widoczny z kilometra.

Poniżej Porównanie Namiotów (na pomarańczowo istotne różnice)

Nazwa

MSR HUBBA HUBBA NX

FJORD NANSEN VEIG PRO II

Wymiary sypialni 213x127x100 cm 215x130x100 cm
Waga 1,72 kg 3,0 kg
Ilość osób 2 2
Przedsionki 2 2
Wejścia 2 2
Konstrukcja wolnostojąca tak  brak info
Wymiary po spakowaniu 46×15 cm 50×20 cm
Podłoga 30D ripstop nylon 3000mm DuraShield polyurethane & DWR Nylon PU (6000mm H2O)
Tropik 20D ripstop nylon 1200mm Durashield™ polyurethane & silicone Poliester Ripstop PU (5000mm H2O)
Kolor Tropik: szary, podłoga: czerwona       sypialnia: biała. Tropik: zielony, podłoga: zielona,     sypialnia: żółta.
Cena Teraz można znaleźć od 1400 zł (kiedy kupowaliśmy namiot w Polsce nie było tego modelu) Ok. 800 zł

Podsumowując – namiotem przystosowanym na bardzo ciężkie warunki pogodowe jest zdecydowanie FJORD NANSEN VEIG PRO II. Jego wodoochronność  zapewni suchy sen w każdych warunkach. Wszystko to jednak kosztem wagi namiotu, a jak się okazało dla nas to właśnie waga gra najważniejszą rolę. Na tyle ważną, że rezygnujemy z bardzo wysokiej wodoochronności na rzecz zdecydowanie mniejszej, ale wystarczającej. Różnica w cenie też jest spora (1400 zł vs 800 zł), ale… po kilku miesiącach noszenia go na plecach będę dziękował za każdy gram mniej. Generalnie dopiero z czasem okaże się, czy dokonałem dobrego wyboru. Uwierzcie mi, że jak tylko się przekonam na własnej skórze, dam wam znać.

IMG_0142

Rodzinny test – pierwsze rozstawienie namiotu w salonie

 

A Rudi sprawdzała ile jest miejsca w środku

A Rudi sprawdzała ile jest miejsca w środku

Bartku - oto wymiary namiotu w skali :)

Bartku – oto wymiary namiotu w skali :)

 

0

 likes / 7 Komentarze
Lubisz? To polub!
  1. Bertek /

    Kurde 1200 i 3000 trochę mało alE wierzĘ, że da radĘ. Szkoda, że nie ma fotki złożonego, ciekaw jestem jaki jest malutki. Macie w zestawie zapasowy maszt?

    • Roberto /

      Zgadzam się z Tobą, ale kilka miesięcy temu jak przeczesywałem wszystkie zakamarki internetu, trafiłem na kilka opinii użytkowników. Wszyscy oni pisali, że namiot sprawdzał się nawet przy bardzo mocnych deszczach. Mam nadzieję, że te opinie będą faktycznie odzwierciedlały możliwości tego namiotu. Nie mamy w zestawie zapasowego masztu, nawet gdyby był, nie wzięlibyśmy go ze sobą, bo to dodatkowe gramy na plecach. Co do zdjęcia postaram się niedługo wrzucić fotkę :) Jeżeli będziesz miał jakieś jeszcze pytania i wątpliwości pisz śmiało :p

  2. Bertek /

    ojej jakie maleństwo, super namiocik! nie mogę sie już doczekać waszych opinii po pierwszych testach w terenie. ale żeby nie było, kłóciłbym się, że zapasowy maszt w ultra lekkim namiocie to dużo gramów:)

  3. Mariusz /

    Jak sprawuje się HUBBA w akcji? Właśnie szukam jakiegoś solidnego namiotu na dłuższą wyprawę. Z tego co do tej pory się dowiedziałem będzie to najlepszy wybór dla mnie, dlatego jestem bardzo zainteresowany waszymi wrażeniami z użtkowania.

    • Roberto /

      Maleństwo sprawdziło się wyśmienicie :-) Pierwszym testem był bardzo silny wiatr, który dopadł nas w Nowej Zelandii podczas drugiego noclegu w Tongariro National Park. Spaliśmy wtedy jakieś 2 metry od 30 metrowej przepaści wyżłobionej przez rzekę. Namiot, mimo bardzo silnych i gwałtownych porywów wiatru, stał spokojnie i stabilnie. Również jego szkielet nie dawał za wygraną i prawie się nie uginał. Kolejnym sprawdzianem były kilkugodzinne górskie ulewy, które rówież nie były w stanie przedrzeć się przez nasz tropik. Testem trzecim była ujemna temperatura w nocy – to był sprawdzian dla wentylacji w namiocie. Rano, chociaż namiot z zewnątrz był cały okryty lodem, (pierwszy raz w życiu coś takiego widziałem), w namiocie nie mieliśmy ani mini deszczyku, ani opadów śniegu, co bardzo nas ucieszyło.

      Są też minusy. Po dwóch tygodniach doszedłem do wniosku, że nasz tropik się rozciągnął i na nic naciąganie go przy śledziach. Nie rozciągnął się tam, gdzie jest zszyty, tylko niestety w polach między szyciami przez co nie jest już tak naprężony, jak z począku. Jeżeli nie będzie już gorzej, to kamień z serca. Ale jeżeli tropik nadal będzie się rozciągał, to zacznie nam przeciekać i zacznie dotykać drugiej warstwy.

      Z trochę innej beczki – widzieliśmy sporo namiotów MSR HUBBA HUBBA i HUBBA HUBBA HP w Nowej Zelandii. Myślę, że taka popularność jest dobrym znakiem! Pamiętając, że na sprzęcie turystycznym w NZ ludzie nie oszczędzają i nie wybierają najtańszego, ale najlepszy.

      PS. Jedyna wada według Karoliny (kolor) – także już nieistotna. Teraz się jej podoba 😉

  4. Piotr /

    Witam :)
    Powiedzcie proszę bo zastanawiam się nad wyborem między elixirem, nx a hubba, czy w nx tak duża ilość siatki nie sprawia że w namiocie nawet przy niewielkim wietrze, w chlodne i wilgotne dni w namiocie nie jest nieprzyjemnie? Zimno, mokro i wieje??

    • Roberto /

      Hej!
      Mieliśmy całkiem sporo bardzo wietrznych i bardzo deszczowych dni jednocześnie w NZ i nigdy w namiocie nie było nieprzyjemnie (pamiętając jednak, że namiot to Hilton nie jest 😉 ). Nigdy nie mieliśmy w nim przewiewu, nigdy nam też nie przemókł. Więc jeżeli chodzi o hubba hubba nx, możesz brać spokojnie i się nie zawiedziesz :)

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec