23
sie-2015
PSX_20150902_151727

– Cała Wasza podróż to będą powitania i pożegnania – powiedziała nam cudowna mądra Sue. Była 6-ta rano i staliśmy tam – w nieciekawym małym porcie, z którego zabierał nas zwyczajny prom w najbardziej nieodgadnioną z naszych destynacji. Zabierał nas w DROGĘ, która nauczy nas rozumieć słowa Sue.

Lekcje przyszły bardzo szybko. Powitań dziesiątki już za mną – szkoła, studenci z całego świata, twarze nowe co wtorek. Wyobcowani, szukający przyjaciół, normlani ludzie. Powitania radosne, lecz znajomości krótkie. 2-3 miesiące beztroskie w Sydney, trochę nauki języka i powroty do domów.

Ostatnie tygodnie to czas pożegnań. Każdy piątek to czyjś ostatni piątek. Ściskamy się, wstawiamy na fejso-insta co trzeba. Niby wiadomo, ale gdzieś w środku człowiek tego nie rozumie… Nie chce myśleć, że nie warto się przywiązywać, bo za chwilę przyjdzie czas rozstania. W 99% na całe życie.

I kiedy przychodzi czas pożegnań…szukam ratunku w słowach. Słowa potrafią ukoić, ułatwić, dawać nadzieję na koleje spotkanie z nimi gdzieś tam w Tajlandii/Brazylii/Kolumbii/gdziekolwiek.

Więc szukam słowa idealnego.

Bo jak powiedzieć: wiem-że-prawie-na-pewno-nigdy-się-już-nie-spotkamy-ale-nie-powiem-tego-na-glos-bo-tego-sie-nie-mowi?

 

Próbuję po polsku

Do widzenia? Takie ostateczne.

Żegnaj? Amen, na zawsze.

Do zobaczenia? Tanie oszustwo.

 

Po angielsku

See you? Za chwilę, na następnej lekcji? Bzdura.

Goodbye? Mało perspektywiczne pożegnanie.

_DSC6905

I tak się szamotam wewnątrz rudej głowy… Bo pożegnań tych jeszcze…tyle, ile powitań. A słowa mnie rozczarowują. Nie przynoszą tego, czego szukam.

I wtedy przyszło – jutro. Przecież jutro jakieś musi być. Przyjdzie zaraz już, za chwil parę. Więc jutro! ‚Do jutra!”

Przecież jakieś jutro przyjdzie zaraz. Na przykład zawołam na pożegnanie „Do jutra, Camila!” i od tego momentu czekać będę na to jutro. Optymistycznie. Bo „Do jutra!” daje pewność i obiecuje, że to już za chwilę. To jutro, właśnie to, kiedy się spotkamy znów, przyjdzie. Po jakimś poniedziałku czy po czwartku. Po trzynastej sobocie od przesilenia letniego. W  połowie upalnego lata czy pod koniec deszczowego marca. Jutro pełne dobrych słów. Wspomnień i śmiechu. Jutro, gdy się znów spotkamy.

Więc zdecydowałam – wołać będę „Do jutra!”. I czekać będę na to jutro, co przyjdzie przecież za chwilę. I uśmiechać się będę na myśl o tym jutrze. Każdego nowego dnia.

Do jutra, Camila!

Do jutra Omi!

Do jutra Sanju!

Do jutra Enora!

Do jutra Bruno!

Do jutra Waldo!

Do jutra Takuya!

Do jutra Jeep!

Do jutra Momoko!

Do jutra!

1

 likes / 0 Komentarze
Lubisz? To polub!

Komentarze są zamknięte.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec