20
maj-2015

Jak przeżyć początki w Sydney?

Sydney_BW3

Tłum jest gęsty. Parność uderza do głowy. chociaż jesień już. Rozglądasz się i nie wiesz, czy wylądowałeś w Australii czy to jednak Chiny. Z dziećmi na rękach, z torbami spuchniętymi, z nieogarnięciem na twarzy – setki ludzi czekają na upragnioną pieczatkę. CZEKAmY i my. Witaj w city.

Nowa Zelandia…błoga…cicha…spokojna… schowana za uśmiechami przemiłych ludzi… Nowa Zelandia uśpiła naszą wrodzoną polską podejrzliwość, nasze czujne umysły poszły na wakacje. Czuliśmy się bezpiecznie. A potem była 7 rano, niedziela. Na lotnisku w Sydney. I rzeczywistość walnęła nas w zaspane głowy. Co teraz? Praca – skąd praca? Prawie 20$ za jeden bilet na pociag do miasta? Jaja sobie robicie?! 400 $ za mieszkanie? Ok. Aaaa, 400$ za tydzień – nie ok.! Baliśmy się kupić wodę, bo taka droga. Dopadł nas sydnrom: jestem w d… I tyle. Jak w takim razie ogarnąć się na początku w Syndey?

Przede wszystkim – keep calm, ale się pospiesz. Każde opóźnienie w działaniu będzie Cię drogo kosztowało (dosłownie).

Sydney noca

1. Przeczytaj wpis Tomka z bloga z2strony.pl

Zajrzyj tam koniecznie: http://www.z2strony.pl/praca-w-sydney/ Tak naprawdę to Tomek (dzięki Ci człowieku!) uratował nas przed totalną demolką mózgu na początku. Więc przeczytaj wpis Tomka a potem wracaj tu po pewne aktualizacje, bo co nieco sie zmieniło, np. podrożało (tak, to jeszcze jest możliwie w tym mieście).

2. Spiesz sie powoli (ale szukaj tego mieszkania!)

Czyli nie panikuj, tylko sie ogarnij. Przede wszystkim ogarnij to, gdzie bedziesz spać przez co najmniej tydzień. Tomek miał z 1001% racji. U nas zadziałał nasz sposób z serwisem www.workaway.info i rodzinką zastępczą (sprawdź tutaj). Dzięki temu pierwszy tydzień spędziliśmy w miarę (bardzo „w miarę”) spokojnie na przedmieściach Sydney z Karen i jej głuchym psem, cudowną Carą. Karen zapewniła nam niejedną przygodę spowodowaną wyraźnymi dziurami w jej pamięci, ale daliśmy radę. I spaliśmy za darmo (tzn. za malowanie jadalni, czyszczenie basenu i rynien oraz sprzątanie garażu 90-letniej Mamy Karen).

Rozwiązanie takie polecamy każdemu na uspokojnie serca skołatanego widokiem cen w spożywczaku – dobra rodzinka zastępcza pozwoli się zorientować w tym co, gdzie, jak i dlaczego tak drogo. I daje Ci czas.

My w tym czasie zaczęliśmy szukać mieszkania. Gdzie szukać? Polecamy najbardziej popularne strony:
http://www.gumtree.com.au/ – klasyk, za darmo; trafić możesz na świetną miejscówkę i na totalną norę, zwykle ogłoszenia nie mają zdjęć a to duży minus (dla nas) przy szukaniu mieszkania.
https://flatmates.com.au/ – bardziej nowoczesna opcja poszukiwań, bardziej przyjazna od gumtree ale za to PŁATNA. Za co płacisz? Np. za dostęp do numeru telefonu ogłoszeniodawcy (sprawniej szukać mieszkania dzwoniąc niż wysyłając maile, na które nikt nie odpowie) czy za dostęp tzw. early bird, czyli do najnowszych mieszkań i pokojów, które znikają jak gorące bułeczki. My, po 2 dniach zmarnowanych na wysyłanie maili, zapłaciliśmy 20$ i zaczęliśmy dzwonić i pisać smsy – to był dobry wybór.
http://au.easyroommate.com/ – opcja bardzo podobna do www.flatmates.com.au. Płacisz i masz dostęp do danych.

Ile kosztuje wynajem pokoju? (Sorry, mieszkanie to dla nas za wysokie progi :) To zależy – złota odpowiedź. Bardzo zależy. Kilka przykładów poniżej (bardzo uśredniamy, dla pokazania tendencji cenowej).
160$ – pokój 4-osobowy, z piętrowymi łóżkami
350$ – pokój dla pary
530$ – taka nasza kawalerka, w dzielnicy nie aż tak daleko od city (czyli centrum).

Ważne: to ceny za TYDZIEŃ. To dosyć istotne. Pamiętaj jeszcze o kaucji i rachunkach (warto, aby były w cenie).

W Sydney trudniej znaleźć mieszkanie niż pracę – słyszeliśmy to już naprawdę nie raz. Coś w tym jest skoro 40% mieszkańców Sydney urodziło się poza Australią. To naprawdę sporo ludzi, którzy szukali, nadal szukają lub znów będą szukać mieszkania.

Sydney_BW23. Do pracy rodacy

Powiedzmy to sobie zupełnie szczerze – niewielu się takich urodziło, którzy sobie bez pracy w tym mieście pożyją. No, może minister Bieńkowska.

Więc szukasz. Szukasz długo, albo dłużej. Ale najpierw robisz to, co napisał Tomek (no przecież uprzedzałam, że musisz najpierw przeczytać jego wpis :). Więc uzupełniając: wyrobienie RSA (do pracy w tzw. hotelarstwie i turystyce) czy White Card (praca na budowach) to koszt ok. 100$. Zapisujesz się we wtorek, w środę siedzisz na zajęciach 7-8 godzin. I zdajesz. Masz papier, a oni Twoje dolary.

A potem znów – szukasz:
http://www.gumtree.com.au/  – tutaj najlepiej szukać pracy tzw. na szybko (casual, part time), ale jest też mnóstwo ofert na pełen etat. Dzięki gumtree bardziej zostaniesz polskim malarzem (kariera zbieżna z polskim hydraulikiem we Francji) niz specjalistą IT.
http://www.seek.com.au/ – tutaj oferty są bardziej zaawansowane. Polecamy jeśli szukasz doświadczenia w Australii w swoim zawodzie i masz referencje. Tutaj pracę znalazł Inżynier Roberto :)
I w tym miejscu składamy szczególne podziękowania Tomkowi za jego wpis. Zrobiliśmy dokladnie tak, jak kazał – trochę na bezczela (tzw. grzecznie w polskim wydaniu), bez umowionego spotaknia (!) Roberto zaczął rozwozić swoje CV po firmach geodezyjnych. I dostał pracę. W… 2 firmie, do której wszedł. Można? Można. O tym, ile tego dnia miał szczęścia, przekonujemy się teraz szukając pracy nr 2 dla Inżyniera i nr 1 dla mnie.

4. Jak żyć? Jak najtaniej

Na owo „najtaniej” składają się przede wszytskim: mieszkanie, jedzenie i transport. O mieszkaniu było.
Jedzenie – zapraszamy po raz 38 w tym wpisie do tekstu Tomka, tam wszystko jest powiedziane. I prawdą to jest.
Transport – tutaj następuje aktualizacja Tomaszowych informacji. Kupiliśmy MyMuliti (jako Tomasz nakazywał) i zapłaciliśmy po 65$ za tygodniowy bilet. Bolało na początku. A potem zaczęliśmy widywać ludzi ospanych, którzy posłusznie klikają. Wejście, klik, wyjście, klik. Autobus, pociag czy prom – kilkają. No to się przyjrzeliśmy i już mamy. Kartę Opal. Co to za ustrojstwo?

Opal Card – to bilet, taki miesięczny; wygląda jak karta kredytowa. Kupisz w prawie każdym sklepie 7-Eleven (czyli w  spożywczaku na rogu), na stacjach paliw i przystankach kolejowych. Kartę sam sobie doładowujesz (jak telefon na kartę), za ile chcesz i potrzebujesz.
Co daje Opal?
Jeździsz za darmo po 8 przejeździe w ciągu jednego tygodnia, czyli zwykle od środy czy czwartku. Np. jeżdżąc codziennie do i z pracy już w czwartek wieczorem jeździsz za darmo pociągami, tramwajami i promami. I tak do niedzieli. Od poniedzialku nowa rundka.
Jeśli nie wyrobisz 8 przejazdów do niedzieli, to i tak jest nieźle – całą niedzielę jeździsz za 2,50$. Tutaj jak za darmo.

5. Chodź tam, gdzie wpuszczają za darmo

To jedna z najlepszych rzeczy w Nowej Zelandii i widać w Sydney tą samą tendencję – sporo ciekawych (!) miejsc, muzeów, wystaw do zobaczenia za darmo. Możesz zobaczyć Royal Botanic Garden, pójść do Museum of Contemporary Art, przejść się Harbour Bridge… I mnóstwo innych rzeczy! Tak, to jest możliwe. I my z tego korzystamy, np. podczas niesamowitego VIVID Syndey.

6. No worries mate!

Telefon numer 790731977896714707 i wciąż nie masz pracy? Nie od razu zamieszkałeś w willi z basenem?

Pamiętaj, że jesteś w Australii, a tu obowiązuje tylko jedna zasada: No worries mate! To styl życia.

Popatrz na sprawy inaczej – jesteś w Sydney! A potem uruchom w sobie Polaka. Takiego, który naprawdę sporo potrafi :) Powodzenia!Sydney_BW4

0

 likes / 2 Komentarze
Lubisz? To polub!
  1. Jędrek /

    Hej,
    Niesamowicie napisany tekst, dużo tłumaczy i szykuje na wiele rzeczy. Praktyczne rady podane w ciekawy interesujący sposób!

    • Rudi /

      Ohohoho! Dzięki 😀 No to szykujesz się do wyjazdu? :)

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec