GdyniaJak w ogóle zorganizować wyjazd do Australii? Ile potrzeba pieniędzy na życie i podróżowanie po Australii? Gdzie znaleźć pracę? Generalnie: jak żyć?! Wiemy, że sporo z Was marzy o wyjeździe i… ma informacyjny kogel-mogel w głowie. Zaraz co nieco wyjaśnimy. 

Uwaga, napisała do nas czytelniczka!

„hej :)  ja z wielkąąą prośbą z zimnego gdańska :) czy moglibyście napisać jak w ogóle zaczęła się Wasza przygoda z podróżą do Australii? jak załatwić wizę, loty, przemieszczanie się, ile kasy trzeba na to żeby podróżować po Australii – nie mówię że tyle czasu co Wy ale np. msc czy 2. Jak w ogóle z kasą dajecie radę czy macie tam pracę czy wcześniej uzbierane pieniądze wydajecie, jak w ogóle jest z pracą w Australii? (…) Z tego co czytałam życie w Australii tez do najtańszych nie należy więc na zwiedzanie to może na 2 tyg. byłoby mnie stać J  bardziej mnie tak zastanowiło jak Wy to ugryźliście, czy wiecie może o jakichś programach z których można wyjechać jak np. au pair czy coś takiego. Wiem że to takie chaotyczne i jakby sprawiło wielki problem to z góry przepraszam :)

Wyjazd do Australii 2016 r.

Generalnie myśleliśmy, że tony już o tym napisano ale… nigdy nie dość aktualnych informacji w temacie. Sami byliśmy nieco przerażeni w kilku momentach ogarniania wyjazdu i pamiętamy, jak w miarę upływu czasu, nic nie wydawało się jaśniejsze, a wręcz odwrotnie. Więc oto zdradzamy Wam nasz sposób na wyjazd do Australii (w dużym skrócie oczywiście).

Pamiętajcie tylko o jednym: to nasze subiektywne doświadczenia/opinie/wskazówki.

Chcemy Wam pomóc, ale każdy musi pewne sprawy przemyśleć w stosunku do swoich planów wyjazdowych.

1. Jak zaczęła się nasza przygoda z podróżą do Australii?

Przy okazji. Serio. Wiem, że to śmiesznie brzmi, ale przyjazd do Australii odbył się przy okazji naszego wyjazdu do Nowej Zelandii (a co, jak już będziemy w okolicy :)). Nie planowaliśmy zostać tu tak długo jak jesteśmy. No ale wiadomo… życie :)

2. Jak załatwić wizę, loty, przemieszczanie się?

Bardzooooooo złożone zapytanie, ale opowiem jak się to skończyło u nas.

Wiza

„Weźcie aplikujcie o wizę studencką – pożyjecie w Sydney, pozwiedzacie Australię. To proste!” – tak w dużym skrócie brzmiała złota rada od Magdy i Tomka z http://www.z2strony.pl/, z którym spotkaliśmy się w Sopocie na kawce przed wylotem do Nowej Zelandii. Jakby nie patrzeć wiedzieli co mówią, więc tak też zrobiliśmy.

Wiza studencka do Australii oznacza: nauka w szkole + możliwość 20 godzin/tydzień pracy. My aplikowaliśmy o wizę za pomocą agenta migracyjnego. Kto to taki agent migracyjny? W skrócie, to człowiek, który ma od rządu australijskiego odpowiednie papiery, aby pomóc Ci w uzyskaniu wizy. Nam przygotowanie aplikacji z agentem zabrało kilka nocnych rozmów na Skype, dużo, dużo (naprawdę dużo w naszym przypadku) papierów. I oczywiście $. Koszt zależy do tego, jak długo chcesz się uczyć ( =zostać) w Australii. My planowaliśmy 9 miesięcy nauki, więc dosyć długo – dzięki temu udało się nam wpleść kilka dodatkowych tygodni wakacji w czasie kursu. Dobry agent jest w stanie wiele pomóc w tej sprawie – doradzi jak ułożyć plan nauki, pomoże z ogarnięciem dokumentów i przede wszystkim wie jakie są realia na miejscu. Oczywiście cały proces wizowy każdy może organizować sobie samemu (w szczególności jeśli aplikujesz o zwykłą wizę turystyczną). W innym przypadku podpowiadamy – skorzystaj z wiedzy agenta i ułatw sobie życie.

Wiza studencka dla singla/dla pary/dla małżeństw? Wtedy, jeszcze jako para, aplikowaliśmy o wizę studencką dla de facto partners, czyli dla związków partnerskich (w Australii mają oficjalny status). Jeśli jesteś w dłuższym związku i potrafisz to udokumentować – proszę bardzo!. W naszym wypadku ja, jako główny aplikant, chodziłam do szkoły i mogłam pracować 20 godz./tydz., a Roberto (jako de facto partner) mógł pracować także z tym ograniczeniem godzinowym.

Gdybyśmy byli wtedy małżeństwem wystarczyłby akt małżeństwa. I tyle. A jeśli chcesz jechać sam/a – powinno być dużo łatwiej :)

 

Jeśli interesują Cię inne typy wiz, to poniżej kilka  przykładów przez Julię: http://whereisjuli.com/wiza-turystyczna-do-australii/ 

Najbardziej aktualne i pewne informacje znajdziecie na rządowej stronie: http://www.border.gov.au/

Loty

Złota rada: usiądź i zastanów się kiedy i na jak długo chcesz jechać (ale nie ustawiaj „sztywnej daty” – wybierz miesiąc/porę roku). Wtedy szukaj lotów – gdy pojawi się właściwa okazja nie będziesz musiał/a się zastanawiać 5 dni (czasem masz tylko 5 minut) aż oferta zniknie

My, kiedy już wiedzieliśmy gdzie i kiedy mniej więcej chcemy wyruszyć, co wieczór/ranek siadaliśmy do wyszukiwarek tanich lotów i sprawdzaliśmy oferty. Szukaliśmy lotów do Nowej Zelandii, a w tym kierunku promocje nie zdarzają się często… Dlatego polecamy ustawienie sobie alertów na dany kierunek.

My ostatecznie kupiliśmy bilet do Auckland przez https://www.flipo.pl 

Polecamy największą wyszukiwarkę lotów (jeśli ktoś jeszcze nie zna) https://www.skyscanner.com/

Ostatnio widziałam sporo świetnych cen do Australii na www.fly4free.pl 

Transport

Jeśli chodzi o przemieszczanie się po Australii to sorry, ale nie jesteśmy w Pszyczynie czy Koninie. Australia jest wielka. Wielkaaaaaa! Jakie zatem pozostają opcje?

Samolot – jeśli chcesz dolecieć z jednego końca kraju na drugi czy „tylko” kilka godzin dalej, np. chcesz z Sydney dostać się na Wielką Rafę Koralową? No to samolot (chyba że jesteś nami i organizujesz sobie road tripa i śmigasz parę tysięcy kilometrów autkiem). Ceny – jak na zarobki australijskie – normalne, ja np. leciałam na trasie Sydney-Melbourne za ok. 80$.

Zorganizowane wycieczki – są wszędzie, nie ma problemu. Oczywiście swoje kosztują, ale praktycznie niczym nie musisz się martwić. Weekend z surfingiem (+zdjęcia z kangurami i karmienie płaszczek)  – proszę! Wypad na Uluru i picie szampana z widokiem na święte miejsce Aborygenów – oczywiście! Hamilton Island z lotu ptaka – w jeden dzień. Wszystko się da, trzeba tylko oddać trochę $.  Poniżej kilka przykładów cen zorganizowanych wycieczek w jednej  z najbardziej popularnych agencji turystycznych dla studentów/backpackerów w Sydney (tak, specjalnie dla Was poszłam tam i po cichaczu robiłam foty z ulicy – proszę o docenienie tego faktu :) ).

Ceny wycieczek zorganizowanych

Przykładowe ceny wycieczek zorganizowanych z Sydney

 

Transport publiczny (pociągi/autobusy) – zapomnij. I tyle w temacie. Poza większymi aglomeracjami miejskimi jest dupaaa. I pustynia jeszcze.

Samochód – bardzo, bardzo, bardzooooo polecamy zakup własnego auta! Można również wypożyczyć, ale w kontekście dłuższego pobytu po prostu opłaca się bardziej kupić sobie jakieś gracika, którego Australijczyk już nie chce i robienie sobie tzw. road tripów (wyjazdów krajoznawczych jakbyśmy je w Polsce zapewne nazwali). Generalnie pakujesz się z jedzeniem, namiotem, innymi osprzętami i jedziesz gdzieś. Na dzień, na weekend, na miesiąc. Takie poznawanie Australii rekomenduję z serducha rudego swego!

Ile kasy trzeba na to żeby podróżować po Australii?

Przypomnę: Australia jest wielka. Czym innym zatem będzie weekendowa wycieczka na Rafę z lotem+hotelem+rejsem+nurkowaniem a zupełnie czym innym jazda przez 2 tygodnie własnym autem+spanie w samochodzie/namiocie+jedzenie makaronu+nurkowanie. Nie podam uniwersalnych cen, bo to jest niemożliwe – zbyt wiele tu zmiennych. Każdy z nas podróżuje inaczej, idzie na różne kompromisy (dla mnie np. jedzenie jednej bułki z serem na cały dzień jest spoko, inni bez ciepłego obiadu kipną).

Powiem jednak inaczej – jeśli przyjedziesz na trochę i popracujesz (i nie przebalujesz wszystkiego na imprezach w City), to będzie Cię stać na wycieczkę. Taka moja opinia.

Jak w ogóle z kasą dajecie radę? Macie tam pracę czy wcześniej uzbierane pieniądze wydajecie? Jak w ogóle jest z pracą w Australii?

Na początku wydajesz własne zaskórniaki. I modlisz się żeby szybko (naprawdę szybko) znaleźć jakąś pracę. O tym, jak to ogarnąć – ponownie tutaj: http://bolamniepoliczki.pl/jak-przezyc-poczatki-w-sydney/

Oboje pracujemy i moim, bardzo osobistym zdaniem, jeśli się chce, to się znajdzie pracę w Sydney (nie wiem jak w innych zakątkach kraju). Można powiedzieć, że Sydney „żyje” ze studentów – pracują we wszystkich knajpkach/barach/kawiarenkach/sklepach/itp., czyli tam, gdzie rodowitemu Australijczykowi raczej się pracować nie opłaca. A nam tak. I wszyscy sobie jakoś żyjemy :)

Kiedyś stwierdziliśmy z Robertem, że ogarnięty Polak, to sobie tutaj poradzi. A skoro wyjeżdżasz do Australii, to musisz być ogarnięty/a :)

Sydney jest drogie. Bardzo drogie. To wielgachne miasto i to jeszcze w mega drogiej Australii. Poniżej link do bloga Magdy, która co roku przedstawia aktualne ceny mieszkań, jedzenia, komunikacji, atrakcji, itp. w Sydney. Zobaczcie i zastanówcie się, jakie są Wasze potrzeby: http://careerbreak.pl/2015/08/04/ile-kosztuje-zycie-w-sydney-edycja-2015/

Czy wiecie może o jakichś programach z których można wyjechać jak np.au pair czy coś takiego?

Wiemy, a pewnie! :) Na naszym blogu (a jakże!) jest info o tym, jak mieszkaliśmy z „rodzinkami zastępczymi” w Nowej Zelandii. Znaleźliśmy je w ramach programu workaway. Nie jest to program powiązany z wizami, ale za to można doskonale ułożyć sobie bardzo backapareskie wakacje w Australii.

Przypomnimy: „ Workaway.info is a site set up to promote fair exchange between budget travellers, language learners or culture seekers and families, individuals or organizations who are looking for help with a range of varied and interesting activities.

Czyli najprościej mówiąc to portal wymiany pomiędzy błąkającymi się po świecie, jak np. my w niedalekiej przyszłości, a innymi ludźmi potrzebującymi mniejszej lub większej pomocy.  Więc, jesteś niskobudżetowym podróżnikiem (a kto nie jest?)? To super – zgłoś się do pomocy, a w zamian… No właśnie, co w zamian w ramach „a range of varied and interesting activities”?” To fragment mojego wpisu o workaway – więcej tutaj: http://bolamniepoliczki.pl/workaway-nasz-patent-na-lepsza-podroz/

Zaintersowany/a? O naszej pierwszej rodzince zastępczej, o naszej „pracy” i innych atrakcjach w ramach workaway o tutaj: http://bolamniepoliczki.pl/suegeoffpipimilijennygeorgemy/ W przypadku workaway warto mieć wizę na dłużej niż miesiąc i np. uczyć się i pracować w Sydney a potem wyjechać do rodzinki podczas szkolnych wakacji (takie moje skromne zdanie). Opcji jest sporo :)

Demi pair – bardzo popularna wersja studencko-mieszkaniowo-zarobkowa. Generalnie mieszkasz z australijską rodziną i w zamian za pomoc w opiece nad dziećmi i domowych atrakcjach (sprzątanie/gotowanie/itp.), masz swój pokój, jedzenie + jakieś kieszonkowe. Opcji, jak zwykle, jest wiele. Można np. połączyć naukę w szkole z demi pair, czyli przy aplikacji dać szkole znać, że jest się zainteresowanym taką opcją i oni już znajdują właściwa rodzinkę. Plusy: zapewnione lokum, jedzenie, trochę $  na wydatki, mieszkanie z Australijczykami (język, kultura). Minusy (w zależności od tego, gdzie się trafi); mało prywatnego czasu, dużo obowiązków poza zajmowaniem się dziećmi, kiepskie dopasowanie do rodzinki. Z tego co  słyszałam, to większość osób (raczej dziewczyny) była zadowolona, bo to wspaniałe doświadczenie.

Jak to wszystko „ugryźć” po kolei?

Z naszego doświadczenia (!)  wynika taka sekwencja:

a) decyzja kiedy i na jak długo chcę lecieć

b) agent migracyjny  i wybór szkoły

c) mieszkanie i praca (do ogarnięcia na miejscu)

d) zwiedzanie cudownej Australii! :)

Wiadomo, po jednym wpisie nie wyjaśni się wszystko, ale mam nadzieję, że zrobiło się dla Was nieco jaśniej w temacie (a w szczególności Anecie 😉 ). Wiem doskonale, że za każdą z odpowiedzi wyłaniają się Wasz kolejne pytania – więc jak coś, to pytajcie. Na ile będziemy z Inżynierem w stanie, to pomożemy!

A teraz moje pytanie: to kto przylatuje? :)

0

 likes / 0 Komentarze
Lubisz? To polub!

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec