16
lis-2014

O PIENIĄDZACH, CO SAME PRZYCHODZĄ. JAK OSZCZĘDZAMY?

Temat rzeka, ale też tabu. Skąd brać kasę na wyjazd? Niektórzy nie mówią o pieniądzach ­– trochę udają, że ich to nie dotyczy. inni twierdzą, że temat wzbudza złe emocje i komentarze. Ale według nas to trochę nie halo. Bo przecież nie jeździsz za darmo. Ok, jest parę sposobów na tańszą podróż, ale darmowe wycieczki to rozdają chyba tylko w konkursach makaronów.  


Naczytaliśmy się już sporo o tym, jak zaoszczędzić podczas podróży. Tylko najpierw trzeba mieć za co wyjechać i jakikolwiek margines bezpieczeństwa finansowego (nie chodzi przecież o to, żeby po drodze paść z głodu w wietnamskiej wiosce czy utknąć gdzieś na wieki czekając na przelew z domu).

Zatem skąd my bierzemy pieniądze na wyjazd? No cóż, sorry od razu za banał: pracujemy.

Tak, prawda jest absurdalnie banalna. Ok, więc powiecie: ale ja też pracuję i nie mogę. Znamy to. Uwierzcie mi, że wciąż pamiętam jak miałam ostatnie 70 gr w kieszeni. Wtedy nie było zbytnich dylematów ­- parę kilometrów „z buta” przez Gdańsk nie robiło problemu, a miałam przynajmniej na bułkę (zupełnie serio). Pamiętam Roberta (kiedy był moim współlokatorem z trzy mieszkania temu ;), jak całą zimę jadł chleb z serkiem topionym i keczupem pracując na budowie, a w weekendy studiując. Takie życie, taka prawda.

A co nam to dało? To, że nie wybrzydzamy. To, że potrafimy wielu rzeczy sobie odmówić. To, że potrafiliśmy oszczędzać na nasz cel. Nie sprzedamy Ci zatem żadnych magicznych trików na pomnożenie fortuny (może wróżbita Maciej da radę?). My po prostu pracujemy i oszczędzamy, od kilku lat.

Wiem, że ciężko pracujesz. My także. Roberto przez 6 dni w tygodniu, po 11 godzin. I znajduje czas, by jeszcze pomóc przy wyjeździe. Znajdziesz go i Ty. Jesli tego właśnie chcesz.

A oto i garść zasłyszanych/wyczytanych porad oszczędnościowych

Mówili nam:

  • przestańcie kupować gazety – przecież nie kupujemy
  • przestańcie pić kawę na mieście – i tak nie pijemy
  • rzućcie palenie – w życiu papierosów sobie nie kupiłam
  • zacznijcie jeździć autobusem – z buta zasuwamy albo na rowerze jeździmy do pracy
  • koniec z wypadami do kina – ostatnio byliśmy… tego już nikt nie pamięta
  • koniec imprez przy sobocie w Sopocie – ta.. z Roberta to taki zwierz imprezowy wyrabiając w pracy ok. 240 godzin/m-c…
  • dość drineczków w weekendy – dopijamy resztki ze wszystkiego, co pozostało ze starego mieszkania. Taka zima to długa będzie.

I jeszcze więcej mówili, na mądrych blogach pisali. A myśmy się zaczytywali… i tak po swojemu to poukładali.

A co zrobiliśmy?

  • Zmieniliśmy ukochane mieszkanie – pierwszy poważny sprawdzian co jest dla nas ważne, a co ważniejsze. Ukochane, „nasze”, choć wynajmowane zamienione na… pokój w studenckim mieszkaniu. Jak człowiek chce, to zrobi. Efekt? Całkiem sympatyczny! (+ 2500 zł oszczędności przez pół roku)
  • Sprzedałam ciuchy – co się dało, co kto chciał. Szafa przewietrzona, a sporo jeszcze zostało. Opcji na to jest milion – ja wystawiłam w necie + pojechałam na babski targ (+ 250 zł, czyli kilka dni w Azji)
  • Odłączyliśmy Internet – mamy teraz wspólny, w czynszu (+ 300 zł przez pół roku, czyli z dwa porządne obiady w Australii)
  • Kupujemy używane (ale wciąż bardzo dobre) rzeczy na wyjazd (ok. 800 zł oszczędności w porównaniu z wcześniejszymi założeniami, czyli kilka biletów lotniczych Air Asia)
  • Prawie nie używamy samochodu. A jak będzie potrzeba to sprzedajemy (chociaż nie powinniśmy, bo po powrocie to na najbliższy PKS to parę km z buta będziemy mieli. Co tam, najwyżej!) (+ ok. 3500 zł w zapasie. Tak, taki to grat jest stary)
  • Laptopa sprzedajemy – chętni? Tani i dobry. (ok. 600 zł będzie ok)
  • Robert pracuje na nadgodziny (tak, to jest u niego jeszcze możliwe…)
  • Na jedzeniu oszczędzamy, jak możemy. Wiem, że wiele osób tego nie pochwala, ale robimy co się da (trudno oszacować)
  • Chodzimy tam, gdzie wejście jest gratis lub bardzo tanie, np. do Teatru Muzycznego, bo mama zaprosiła, na festiwal podróżniczy, bo wstęp za 10 zł (a informacje warto milion $!)
  • Bloga stawiamy siłami własnymi i dobrych ludzi, co się na tym znają.
  • Aparatu dobrego i taniego szukamy, używanego rzecz jasna. Ktoś coś?

Czy to wiele, czy też niewiele – zawsze coś. Wszędzie warto szukać tego małego kroczku, który finansowo przybliży cię do celu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Ale jeśli podróż jest twoją decyzją, twoim 101%, twoim celem – to nie ma innej opcji. Zrobisz to. Albo jutro, albo za dwa lata. Ale nie przejmuj się czasem – on i tak minie. Ty rób swoje.

0

 likes / 0 Komentarze
Lubisz? To polub!

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec