02
sty-2016

Dlaczego w 2015 roku ciągle bolały nas policzki? Powodów to się parę zebrało…

W styczniu, bo się odważyliśmy!

Myślicie, że my to super luzaki jesteśmy? Jedziemy i tyle? Przecież nam to tonę czasu i parę porządnych kłótni zabrało.  Im bliżej, tym więcej wątpliwości do głowy właziło. Baliśmy się oboje, ale decyzja została podjęta i musieliśmy ponieść tzw. skutki konsekwencji, jak np. rozmowa o odejściu w pracy (tak, niektórzy się tym przejmują!) czy trudne rozmowy z rodziną.

W lutym, bo zrozumieliśmy, ilu ludzi się o nas troszczy

W lutym to się działo! Ale nas nagle ludzie zaczęli zapraszać na kolacje, na małe pogaduchy, na coś tam i jeszcze raz :)  Wszyscy chcieli jeszcze uszczknąć tej małej ostatniej chwilki z nami przed wylotem. Tyle uśmiechów i szczerych słów na nas czekało… Wszystko pamiętamy i trzymamy w serduchach z uśmiechem.

W marcu, bo wsiedliśmy do tego samolotu

Nigdy nie zapomnę, jak zaczęłam płakać na widok Nowej Zelandii z okna samolotu… Ile to wszystko nas kosztowało… Przede wszystkim niematerialnie. Wysiedliśmy w Auckland i się zaczęło! Kraj Długiej Białej Chmury otworzył przed nami ramiona, a my wpadliśmy na całego – zadurzeni w widokach, Maorysach i Kiwi. To tam ludzie pokazali nam serdeczność i bezinteresowną pomoc, jak Jenny z Nelson, która przygarnęła nas z ulicy (dosłownie!), jak Sue z naszej pierwszej rodzinki zastępczej, która dla Roberta upiekła wieprzowinę w sosie ananasowym (chociaż sama jest wegetarianką), jak Geoff i Faye, jak Steve, jak Tscharek… Bez ludzi nasza podróż nie byłaby możliwa.PSX_20150721_112805

W kwietniu, bo objechaliśmy autostopem Nową Zelandię

Ja stopa? Chyba zwariowałaś, nie ma opcji – powiedział dnia pewnego, w okolicach nikomu nieznanego miasteczka Picton, Roberto. I dwie minuty później siedzieliśmy w aucie pewnego Niemca, który porzucił dobrobyt Europy na korzyść życia mniej problemowego. A potem u pewnej Maoryski, która opowiedziała nam historię ziem rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii. Potem Roberto już sam zapisywał kartony z nazwami równie niemożliwymi, jak Whangaparaoa, Tutukaka czy Kawakawa.
I chodziliśmy w chmurach, zakochaliśmy w się w panu, co mają jakieś 2000 lat, przeszliśmy Mordor, jak niegdyś Frodo i Sam. I kto nam powie, że się nie da?PSX_20160102_171927

W maju, bo znaleźliśmy nowy „dom”

Tak odległa, jak z innej planety, tak upragniona i wyczekana. Australia. Sydney przywitało nas gwarem wielkiego miasta – z początku nieco przerażającym, a potem… znajomym, swojskim  Sydney stało się naszym domem (o matko, nigdy nie sądziliśmy, że coś takiego powiemy! A gdzie mieszkasz? A w Sydney, wiesz buahaha!). To miasto wiele od nas wymagało i nauczyło nieco pokory. Ale wciąż jest dla nas pełne magii.opera

W czerwcu, bo uwierzyliśmy w siebie

Robert był załamany, trwało to (aż!) dwa tygodnie. Dla faceta ciężka sprawa. Inżynier odebrał lekcję cierpliwości w poszukiwaniach pracy (naprawdę strasznie przeżywał te dwa tygodnie, nawet obiady zaczął gotować :). A ja razem z nim odebrałam ważną lekcję cierpliwości dla faceta.  Po tych dwóch tygodniach stało się niemożliwe – dostał pracę w swoim zawodzie, prawdziwie inżynierską. Nikt wierzyć nie chciał, sami uwierzyć nie mogliśmy. A jednak, po prostu czasami trzeba mocniej uwierzyć w siebie, prawda? (albo mieć obok kogoś, kto bardzo wierzy w nas).

W lipcu, bo znaleźliśmy cudownych ludzi

Choćbyś nie wiem gdzie pojechał, zawsze potrzebujesz dobrych ludzi wokół siebie. Kogoś, kto powie, gdzie najtańszy lunch kupisz (Market City, ok. godziny 16-tej, pyszne sushi za 2 dolce 😉 Kogoś, kto pokaże Ci jak się tańczy salsę. Kogoś, kto usiądzie z Tobą i powie, że też tęskni za swoim krajem. My znaleźliśmy tutaj takich ludzi – „rozbitków” z różnych zakątków świata, takich jak my i zupełnie niepodobnych zarazem. O, jakże nam lepiej wspólnie radzić sobie ze wszystkim.PSX_20151230_112352 (1)

W sierpniu, bo mieliśmy nasze małe wielkie rzeczy

Już z ulubioną plażą, z jogurtem cytrynowym, z manią awokado do każdego posiłku, z wieczorami na naszym balkonie zerkając na miasto, z… wiecie, tymi małymi naszymi rzeczami, co na życie się składają.

We wrześniu, bo mieliśmy głowy w chmurach

Planowanie jest ekstra! Wyobrażaliśmy sobie te wszystkie miejsca, do których zajedziemy na tej dalekiej Północy… i coraz bardziej nie mogliśmy się doczekać.  Tego nurkowania w wielkiej Rafie Koralowej (lekko nie było :), tego jeżdżenia starym jeepem po australijskich wertepach, tego spania w namiocie pod niebem gołym. Tego wszystkiego, co niespodziewane, nie do ogarnięcia, nie do opowiedzenia potem będzie.DSCN1151

W październiku i listopadzie, bo zdobyliśmy koniec świata! (no i jeszcze coś :)

Te dwa miesiące były dla nas jak niekończący się sen na jawie. Niektóre plany pozostają tylko planami, a niektóre… jakoś dzieją się same i już. Tak jakoś nam wyszło, że się udało – pojechaliśmy na nasz/Wasz koniec świata, zabraliśmy tam nasze ukochane miasta Czersk i Gdynię :) Przejechaliśmy po to 9 000 kilometrów w naszym 25-letnim autku razem z Shakinem Stevensem na pokładzie. Przebrnęliśmy przez las tropikalny i najedliśmy się tyle kurzu, że sami nie wierzymy. Pomogliśmy pewnemu samotnemu kowbojowi gdzieś na outbacku… a los w zamian podarował nam kolejne spełnienie marzenia: spędzanie bydła w Australii z prawdziwymi kowbojami (i kowbojkami!).
A potem…. potem to już tylko się zaręczaliśmy! I znów nas paszcze bolały :)_DSC2388

W grudniu, bo mieliśmy z kim dzielić świąteczny czas i co wspominać

Te Święta były zupełnie inne, ale przede wszystkim spędziliśmy je z dobrymi ludźmi wokół.
Z ludźmi, którzy stali się nam bliscy w ciągu ostatnich miesięcy, z którymi, pomimo sporych różnic kulturowych (oj, tak!) wciąż się świetnie dogadujemy, lubimy spędzać czas razem. Tak, brakowało nam naszych rodzin, ale postanowiliśmy skupić się na pozytywach i wyszło nam to na dobre.
I potem przyszedł czas na ogarnięcie tego wszystkiego… i jakoś nam się to w głowie nie mieści. No bo jak ma się mieścić? Przecież nawet sobie człowiek nie jest w stanie tego wszystkiego wyobrazić, a co dopiero przyjąć, że to się stało.
Że to był nasz rok. Że takie życie nam się przydarza.

0

 likes / 0 Komentarze
Lubisz? To polub!

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec