05
paź-2017

Zmiany, zmiany i wyzwanie

Nowy dom

Proszę Państwa: zmiany, zmiany, zmiany…! Podobno nie ma nic bardziej pewnego w naszym  życiu niż zmiana, a jednak dla wielu często tzw. dramataż  oraz lament pt. „Dlaczego ja”?. A przecież zmiany są nam potrzebne jak powietrze (inaczej tkwilibyśmy na poziomie ameby). My tu wyczekujemy zmian (i uwaga, sami je wprowadzamy do swego życia!), bo wtedy czujemy, że żyjemy.

No to szybko przewińmy ostatnich 6 m-cy 😉

Zmiana 1.

Pokój w tzw. share house , w którym łazienkę i kuchnię dzieliliśmy z 18 innymi osobami, po 2 latach zamieniliśmy na… dom. Prawdziwy dom. Z  prawdziwym ogródkiem i STOŁEM (nie wyobrażacie sobie jak można tęsknić za stołem po dwóch latach trzymania talerza na kolanie). Więc stół. No i Bob, nasz pierwszy współlokator (w sumie my wprowadziliśmy się do jego hacjendy. Ale Boba już nie ma – odszedł na swoich karaluszkowatych nóżkach do karaluszkowego lepszego świata).

BYO (1)

Zmiana 2.

Ruda zamieniła 7-latki na 80-latki (i to bez magicznej różdżki, tylko z własnego wyboru). No kto by się spodziewał, że moje marzenie z lat pacholęcych o byciu „panią nauczycielką” (które pogrzebałam wraz z momentem zwizualizowania sobie 20-tu ośmiolatków i 1-go osobnika dorosłego na powierzchni 25m2) stanie się faktem…w Australii? No tak, oczywiście, przez ostatnie 1,5 roku jakoś nie zdążyłam wspomnieć, że uczę 😉  I nigdy (przenigdy) nawet nie przeszło mi przez głowę, że marzenie z dzieciństwa wróci do mnie na drugim końcu świata. Po początkowej walce o przetrwanie (dosłownie) 2 godzin lekcyjnych stanie się… ważną częścią mnie. Było warto. Dla mnie samej. Dla poznania siebie, sprawdzenia. Dla tych dzieciaczków.

_DSC1890

_DSC1891Takie pożegnanie przygotowały mi dzieciaki w byłej pracy – tęsknięęęęęęęę!

I przyszedł taki moment, gdy czułam, że czas na zmianę. Z mojego wyboru. I grupkę dzieci zamieniłam na sporą grupę 80- i 90-cio latków. I jest  mi z tym doskonale! Pracuję w aged care facility (czyli naszym odpowiedniku domu spokojnej starości) i… dawno nie było we mnie tyle radości z życia, słowo!

Zmiana 3.

Ruda nie jest ruda. Tak prawda. Oto dowód. Opera

Jako rzekła Coco Chanel:

 “A woman who cuts her hair is about to change her life.”

I zmiany są wprowadzane.

Zmiana 4.

Wyzwanie.

Nasza podróż była zmianą. Ale chyba też każda zmiana jest podróżą. Taką przez siebie, przez nasze własne oczekiwania, wyobrażenia, strachy. Aż do krainy „What if?”, czyli tego magicznego miejsca, w którym przerażenie bierze górę nad resztą. Co jak się nie uda? Co inni pomyślą? Co zrobię jak…? Itp., itd. I w tym punkcie ludzie często się poddają, odpuszczają bez „walki”. Bo tak łatwiej i bezpieczniej. Bo „lepszy znany wróg niż nieznany przyjaciel” i podobne bzdury.

Kolejne wyzwania to dla nas tak naprawdę zmiany w życiu, które sami kreujemy. Wyzwaniem był wyjazd na koniec świata (i setki zmian, które za tą decyzją podążyły). Wyzwaniem byli nowi ludzie, język, prace i mnóstwo innych spraw, które zmieniły nas na zawsze.  Dziś mamy nowe wyzwanie (tak, podróżnicze!), które chcemy przekuć w zmianę. Taką prawdziwą dobrą zmianę – nie tylko, albo i przede wszystkim, nie dla nas. Dla innych. Czy się uda? Dowiecie się pierwsi.

Stay tuned!

3

 likes / 0 Komentarze
Lubisz? To polub!

Ciekawe? Skomentuj!


Kliknij na postaci, aby przewinąć

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec